poniedziałek 31 Sie 2026

Szukaj

XXII EDYCJA GÓRY GROSZA

Po raz kolejny w naszej szkole została przeprowadzona akcja „Góra Grosza”. Była to już XXII edycja (2021 rok) tego szczytnego przedsięwzięcia organizowanego przez Towarzystwo Nasz Dom. Celem akcji jest zebranie funduszy na pomoc dzieciom wychowującym się poza własną rodziną. Ta ogólnokrajowa inicjatywa na rzecz dzieci z pieczy zastępczej ma przede wszystkim walor wychowawczy. Uświadamia uczniom, że jeden grosz znaczy niewiele, ale „góra grosza” może pomóc najbardziej potrzebującym kolegom i koleżankom.

Zbiórkę „groszy” rozpoczęliśmy w grudniu 2021 r. i przystąpiły do niej wszystkie klasy.  Wspólnymi siłami udało się nam zebrać 563 złote i 80 groszy w ilości 14910 sztuk monet. Monety zostały zapakowane do 4 paczek, których łączna waga wyniosła prawie 31 kilogramów! Zgodnie z instrukcją, przesyłkę przekazaliśmy Poczcie Polskiej, skąd trafi do Towarzystwa Nasz Dom.

Szczegółowe wyniki zbiórki monet w poszczególnych klasach przedstawia poniższa tabela:

Klasa

Uzbierana kwota

Liczba monet

Liczba monet przypadająca
na jednego ucznia

I

112,79

1097

47,69

II

77,92

2543

110,56

III a

31,55

1460

91,25

III b

104,66

3888

324

IV a

58,01        

1278

91,28

IV b

23,37

545

38,92

V a

33,52

1260

96,92

V b

51,62

1204

92,61

VI

3,23

44

4,88

VII a

30,24

833

46,27

VII b

3,55

134

9,57

VIII a

28,65

561

33

VIII b

4,69

63

4,2

 

Na szczególne uznanie za zaangażowanie w akcję zasługują uczniowie klas I, III b oraz II. Niemniej jesteśmy wdzięczni każdemu, kto przyczynił się do powiększenia „naszej” Góry Grosza oraz każdemu, kto pomógł w sfinalizowaniu tego przedsięwzięcia. Monet było bardzo dużo i potrzebowaliśmy wiele rąk do pomocy!

Koordynatorami akcji Góra Grosza na terenie szkoły były panie Aneta Mużacz i Agnieszka Loda-Kozłowska.

 

Aneta Mużacz

Rajd rowerowy do Krasnobrodu

01 czerwca z okazji Dnia Dziecka odbył się rajd rowerowy do Krasnobrodu.  19 uczniów z klasy VI a i VII b pod opieką Pani Ewy Zieńko, Renaty Litwińczuk, Agnieszki Giery i Pana Mariusza Litwińczuka doskonaliło swoje umiejętności poruszania się po drogach publicznych zgodnie z przepisami ruchu drogowego. Pomimo niesprzyjających prognoz pogody aura okazała się fantastyczna. Dopisały również humory. Zmęczeni, niektórzy nawet bardzo ale zadowoleni wróciliśmy do Tarnawatki. Pierwszy rajd po przerwie spowodowanej pandemią uważamy za udany.

                                                                                                                    Renata Litwińczuk

Dzień Dziecka uczniów klas I-III w Sali Trampolin.

W dniu 1 czerwca 2022 roku najmłodsi uczniowie naszej szkoły wyjeżdżali do Tomaszowa Lubelskiego do Sali Trampolin. Głównym celem wyjazdu było propagowanie różnych form rekreacji i wypoczynku, zainteresowanie uczniów ciekawą i nietypową dyscypliną sportu, zapewnienie atrakcyjnego i aktywnego spędzania Dnia Dziecka. Pod okiem instruktorów,  uczniowie wykonywali różnorodne ćwiczenia. Były również zabawy z animatorem, malowanie twarzy i konkursy w budowaniu najciekawszych budowli z klocków konstrukcyjnych. Najpiękniejsze budowle zostały nagrodzone darmowymi wejściówkami. Po intensywnych ćwiczeniach i zabawach,  dzieci z przyjemnością  delektowały się przepyszną pizzą. Było również słodkie małe co nieco. Uczniowie wrócili do szkoły zmęczeni, ale bardzo zadowoleni.

Elżbieta Jakubczak

Ognisko klasowe IVa i IVb

Z okazji Dnia Dziecka klasy IVa i IVb wraz z p. Ewą Gruszka, p. Małgorzatą Knafel oraz ks. Witoldem Bednarzem udały się na wspólne ognisko. Zabawa na świeżym powietrzu sprawiała dzieciom wiele radości i uciechy. Te miłe chwile na pewno długo pozostaną w pamięci.

 

Ewa Gruszka

Wspólne obchody Dnia Dziecka klas V a i V b

1 czerwca to święto, na które czeka każde dziecko – małe i duże. My również wyczekiwaliśmy go z niecierpliwością, zwłaszcza że na ten dzień zaplanowaliśmy wycieczkę pieszą do Tarnawatki-Tartaku, a prognozy pogody nie były optymistyczne…

Pogoda jednak nam dopisała i wszystko, co mieliśmy w planie, udało się zrealizować! Było pieczenie kiełbasek, rozegraliśmy 2 mecze – najpierw grały dziewczyny, później chłopcy, bawiliśmy się na placu przy boisku, strzelaliśmy karne. Nieważne kto wygrał, ważne że ten czas pędziliśmy razem, aktywnie,  na świeżym powietrzu, w radosnej atmosferze i przy dźwiękach muzyki. Miłym akcentem były lody, które dodały nam sił na drogę powrotną. Był i deszcz, ale zaledwie kilka kropel, które spadły na nas dopiero, gdy byliśmy już z powrotem na miejscu.

Dziękujemy Rodzicom za pomoc w zorganizowaniu obchodów tego Dnia Dziecka.

 

Wychowawcy klas V: Aneta Mużacz, Celina Czerwonka

„Ziemia naszym domem"

Z okazji Światowego Dnia Ziemi przedszkolaki podjęły szereg działań, które miały na celu podniesienie ich świadomości ekologicznej, oraz przyczyniły się do poprawy kondycji otaczającej nas przyrody. Dzieci z grupy „Motylki" pod opieką pani Jolanty Wołoszyn przygotowały dla całej społeczności przedszkolnej oraz zaproszonych gości krótką część artystyczną pt. „Ziemia naszym domem". Zachęcały w niej do dbania o las i jego mieszkańców, do troski o środowisko. Przedszkolaki uświadomiły zebranym, że Ziemia jest naszym domem i bez względu na to, ile mamy lat, powinniśmy o nią dbać. Następnie wszyscy wzięli udział w akcji „Sprzątamy dla Polski", podczas której dzieci zbierały śmieci wokół przedszkola i szkoły. Na przedszkolnym korytarzu pojawiła się wystawa prac wykonanych z „niby śmieci". Miała ona na celu pokazać, że z niepotrzebnych rzeczy albo odpadów można stworzyć prawdziwe „dzieła sztuki" i nadać im nowe życie. Wszystkie te przedsięwzięcia miały podkreślić, jak ważne jest nasze zaangażowanie w działania na rzecz ochrony naszej planety oraz rozbudzić w dzieciach potrzebę dbania o naturę.

Jolanta Wołoszyn

Z wiejskiej chaty czyli..... o pieczeniu chleba. Cz. II

Patrzcie, ile rąk potrzeba,

Aby mieć kawałek chleba.

 

Tak przygotowany zaczyn odstawiano w ciepłe miejsce, najczęściej dodatkowo owijając dzieżkę kocem. Gdy drożdże w zaczynie się „ruszyły”, dodawano pozostałą część mąki, wody i wyrabiano ręcznie ciasto. Było to zajęcie tylko na pozór łatwe, a w rzeczywistości wymagające włożenia weń wiele siły fizycznej. Ciasto musiało być wyrabiane tak długo, aż samo „odchodziło” od ręki wyrabiającej je osoby. Tak wyrobione w dzieży ciasto było znowu odstawiane w ciepłe miejsce, a dzieża okręcana kocem lub wstawiana w pierzynę. Wyrobione ciasto musiało „odpocząć” i odpowiednio wyrosnąć. Z wyrośniętego ciasta formowano bochenki i przekładano je do specjalnych, wyplatanych, okrągłych koszyczków zwanych koszatkami. Koszyczki te musiały być wysypane mąką aby bochenek można było później łatwiej z niego wyjąć. Tak uformowane bochenki, ułożone w koszyczkach znowu odstawiano w ciepłe miejsce aby wyrosły. W międzyczasie gospodyni lub gospodarz palił w piecu chlebowym. Piec taki opalano specjalnym, długim drewnem. Gdy piec miał już odpowiednią temperaturę, wygarniano kijem z poprzeczną deseczką na końcu (tzw. „kosiorem”) żarzący się w nim węgiel drzewny i niedopalone drewno, a następnie mokrą szmatą umieszczoną na końcu długiego kija, a więc tzw. „pomiotem”, wymiatano resztki węgli z pieca. W ten sposób przygotowywano piec na umieszczenie w nim bochenków. Uformowane bochenki znajdujące się w koszyczkach, sprawnym ruchem ręki przerzucano na specjalną drewnianą łopatę chlebową o długim kiju, wcześniej posypaną mąką (tak aby chleb mógł się z niej łatwiej zsunąć). Gdy bochenek już znajdował się na łopacie, obmywano go w wodą przy użyciu miotełki zrobionej z reguły z gęsich lub kaczych piór. Czyniono na nim znak krzyża i wsuwano do pieca, gdzie znów sprawnym ruchem zsuwano go z łopaty. Tak kolejno postępowano z kolejnymi bochenkami układając je w piecu tak aby w trakcie pieczenia się ze sobą nie posklejały. Z racji tego, iż tył pieca zawsze nagrzewał się bardziej niż przód, w połowie czasu pieczenia chleba bochenki były były zamieniane miejscami przy użyciu łopaty. Gdy chleb był już upieczony wyjmowano go z pieca łopatą, obmywano ponownie jego wierzch wodą przy użyciu pędzelka z piór, układano na ławie lub stole i przykrywano czystym prześcieradłem i kocem. Zabieg ten miał na celu spowodowanie tego, aby bochenki jak najwolniej stygły, a w efekcie aby nie „odeszła” górna skórka chleba od reszty. Tak upieczonych chleb zachowywał świeżość nawet przez tydzień czasu, nie kruszył się, a kto choć raz go spróbował, zapamięta jego smak do końca życia… Oczywiście przed ukrojeniem pierwszej kromki na bochenku czyniono nożem znak krzyża. Z reguły przy okazji pieczenia chleba gospodyni robiła także kilka drożdżowych placków z kruszonką lub „zawijańców” z dżemem które były pieczone w piecu po wyjęciu chleba, gdy temperatura była już niższa – odpowiednia do pieczenia ciast.

W. Pióro

E. Zieńko